Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

CZAS SNU

,,Noc jest matką przemyśleń,

w jej ramionach szukasz zrozumienia''

Aborygeni, czyli z łaciny „Ci którzy byli na początku” stworzyli bardzo skomplikowaną mitologię, która przeplatała się z ich życiem codziennym. Owszem posiadali oni pewne rytuały jednakże były tylko dopełnieniem ich duchowej podróży tu na Ziemi. „Czas snu” tak naprawdę oznacza to, że ci ludzie żyli na granicy dwóch światów, metafizycznego i fizycznego, przez co ich codzienne życie było jak sen. Nie znali pojęcia przeszłości i przyszłości, jedynie doświadczali chwili obecnej – tu i teraz. Wszystko, co ich spotykało interpretowali metafizycznie, a nie tak jak ludzie zachodu, co doprowadziło do ich upadku, gdy przybyli tam Europejczycy. Ten drugi świat jest dla nich bardziej realny niż fizyczna rzeczywistość, jest to świat bogów i dusz. Wierzyli oni, że wszystko na świecie jest połączone, duchowo połączone, rośliny i zwierzęta jak też rzeczy nieożywione, czyli skały czy rzeki. Życie ludzkie w dwóch światach jednocześnie przypomina sen na jawie. Sam doświadczałem i nadal doświadczam takiego stanu, kiedy znajduję się w innym wymiarze rzeczywistości. Do tej pory jak o tym wspominam przypomina to sen, dlatego też ta koncepcja jest mi bardzo bliska, bo odczuwałem i nadal odczuwam to na własnej skórze. Aborygeni wierzą także, że człowiek jest stworzony po to, aby być strażnikiem natury, czyli być jej opiekunem, a nie wyniszczać i grabić to, czym miał się opiekować. Żyli trybem koczowniczym, bo uważali, że długie przebywanie w jednym miejscu wyczerpuję energię otoczenia.

Protoplaści, czyli duchy, które pomogły stworzyć ten świat są cały czas wśród nas zamieszkując rzeki, jeziora czy góry. Czas snu jest cały czas obecny wśród nas, bo przecież, co noc przenosimy się do różnych wymiarów. Właśnie tak, według mnie sny są bramą do innych światów, w których mamy kontakt z innymi bytami lub ze swoją wyższą jaźnią. W kulturze Aborygenów po śmierci człowieka trzeba było odprawić specjalny rytuał, który miał na celu opuszczenie przez duszę ciała i reinkarnowanie się. Aborygeni byli tak przywiązani do swojej ziemi, że gdy biały człowiek skazywał ich na wygnanie, był to swoisty koniec jego czasu snów. Dużą rolę w ich wierzeniach odgrywał totemizm, czyli uznawanie niektórych zwierząt za duchowych opiekunów. Istniały też pewne rytuały mające wprowadzić ludzi w trans i zjednoczyć się z duchami przodków. Aborygeni wyróżniają trzy rodzaje światów metafizycznych – sfera nienarodzonych, kontrolowana przez aspekt żeński – sfera umarłych, aspekt męski – sfera żyjących, która jest kontrolowana przez pięć zmysłów człowieka.

Mimo tak pierwotnej kultury dostrzegano w niej świat, który jest prawdziwszy od tego fizycznego, poza którym nic innego nie widzimy, bo tak do niego przywykliśmy. Niesamowite jest to jak aborygeni postrzegali naturę, uważali ją za jeden system, w którym wszystko jest ze sobą połączone.

Doskonale ten stan opisują książki Carlosa Castanedy do przeczytania, których serdecznie zapraszam.